Rok 2010 był kolejnym trudnym rokiem dla drogownictwa. Z opóźnieniem, ale jednak zaczęliśmy odczuwać skutki światowego kryzysu z 2008 r.
Symbolicznie ilustrują to 2 fakty. W styczniu okazało się, że nie uda się zbudować w systemie koncesyjnym odcinka autostrady A1 ze Strykowa do Pyrzowic. Trzeba będzie go wybudować za pieniądze przewidziane w programie budowy dróg na inne cele. Drugi fakt to decyzja rządu, że GDDKiA musi uzyskiwać jego odrębną zgodę na podpisanie umowy zwiększającej wydatki na drogi powyżej 23,2 mld zł. W praktyce jest to równoznaczne z wprowadzeniem bariery finansowej dla budowy nowych dróg.
Paradoksalnie wprowadzenie tego ograniczenia stanowi potwierdzenie sukcesu, jakim jest rozstrzygnięcie przetargów i podpisanie wielu umów. Pojawia się jednak pytanie, czy uda się te kontrakty zrealizować w zakładanych terminach i za zapisane w nich kwoty. Rosnąca konkurencja ze strony zagranicznych podmiotów w połączeniu z niedobrą praktyką traktowania najniższej ceny jako jedynego kryterium rozstrzygającego przetargi sprawia, że firmy obecne na naszym rynku od dawna popadają w poważne kłopoty. Już widać to w firmach projektowych, które zwalniają pracowników.
Ponownie trzeba mówić o pieniądzach. Proporcje między środkami przeznaczanymi na budowę nowych dróg, a środkami przeznaczanymi na utrzymanie oraz remonty muszą ulec zmianie. Nie można zapominać o tym, że wiele dróg krajowych wciąż nie spełnia kryterium nośności 115 kN/oś, a dobiega końca okres ich ochrony przed ruchem ciężkich samochodów. Dodatkowo wprowadzenie od 1.07.2011 r. opłat elektronicznych od ciężarówek o masie powyżej 3,5 t i autobusów może skłonić przewoźników do korzystania z bezpłatnych, ale nieprzystosowanych do dużych obciążeń dróg lokalnych, co narazi je na zniszczenie. Niedawna decyzja o zwolnieniu wykonawców remontów odcinków dróg nie dłuższych niż 1 km z obowiązku uzyskiwania decyzji środowiskowej nie rozwiązuje problemu, gdyż takich zadań jest mało.
Musimy zrobić wszystko, żeby nie zmarnować szans na zdobycie i wydanie unijnych pieniędzy. Udało się przesunąć o rok termin ostatecznego rozliczenia projektów, do 3 lat od wykonania zadania. Jak wynika z doświadczenia, utrudniające wykorzystywanie środków unijnych bariery mają przede wszystkim charakter biurokratyczny: chodzi głównie o procedury administracyjne oraz jakość wydawanych decyzji. Konieczne jest zatem stałe podnoszenie poziomu pracy administracji wszystkich szczebli.