Menu

Logowanie

rejestracja
01.12.2010

Szwajcarski zegarek a inwestycje drogowe

Janusz Rymsza

Jaki związek mają szwajcarskie zegarki z drogownictwem? Z pozoru trudno dociec. Włączając się do dyskusji, co zrobić, aby w przyszłym roku było więcej osiągnięć i mniej porażek niż w 2010 r., aby było mniej ubytków i kolein na drogach i aby środki unijne były efektywniej wykorzystywane, spróbuję tę zależność wyjaśnić.


Na początek pragnę tą drogą zwrócić się w formie listu otwartego do Urzędnika Wysokiego Szczebla administracji rządowej lub samorządowej.

Szanowny Panie

Proszę sobie wyobrazić, że ze względów prestiżowych zamierza Pan kupić sobie szwajcarski złoty zegarek z automatycznym naciągiem (tzw. automatic). Zegarek jest drogi. Wie Pan skądinąd, że może kosztować ok. 5000 zł. Daje Pan ogłoszenie o chęci zakupu takiego zegarka i otrzymuje 8 ofert z ceną od 570 zł do 6000 zł. Różnica cen w złożonych ofertach wynosi ponad 1000%. Czy skorzysta Pan z oferty najtańszej? Nie, gdyż Pan wie, że oferowany za mniej niż 600 zł zegarek nie może być szwajcarskim zegarkiem wykonanym ze złota. Tę najtańszą ofertę odrzuca Pan z niesmakiem i albo decyduje się na negocjacje z kontrahentem, który złożył ofertę za 5000 zł (wierząc, że uda się wynegocjować jakiś upust), albo decyduje się Pan na zegarek pozłacany (bo przez pewien okres będzie on wyglądał prawie jak złoty) lub na elektroniczny (bo dla niewprawnego oka będzie wyglądał prawie jak automatyczny). Oczywiście „prawie” dla niektórych stanowi dużą różnicę. Dla Pana również. Jedno jest pewne: w sposób świadomy nie zdecyduje się Pan na zakup i użytkowanie zegarka najtańszego – stuprocentowej podróbki.

Szanowny Panie, w październiku br. przeprowadził Pan przetarg nieograniczony na opracowanie dokumentacji projektowej kładki dla pieszych. W postępowaniu przetargowym zakwalifikowano 8 ofert z ceną od 91 500 zł do 958 920 zł. Różnica cen w złożonych ofertach wynosiła ponad 1000%. Przy jednym kryterium wyboru oferty – najniższa cena – za najkorzystniejszą uznał Pan ofertę najtańszą. W przeciwieństwie do zmyślonej historii z zakupem zegarka historia z projektem kładki zdarzyła się naprawdę.
Inne historie są też ciekawe, lecz co najsmutniejsze – prawdziwe. Wybrał Pan ofertę na wykonanie robót budowlanych za cenę niższą niż koszt zakupu materiałów, a ofertę na wykonanie prac projektowych za cenę odpowiadającą ok. 10% kosztorysu inwestorskiego. Przykłady można mnożyć.

Pańskie postępowanie, najdelikatniej ujmując, jest co najmniej niekonsekwentne. Za własne środki finansowe złego towaru Pan nie chce nabyć i nie nabywa, a za publiczne – nabywa, raczej z niewielkim przekonaniem o słuszności swojej decyzji, ale w majestacie prawa. Non omne licitum honestum (nie wszystko, co dozwolone, jest godziwe). Powtarzanie się tej sytuacji może doprowadzić do znaczącego obniżenia jakości i trwałości polskiego budownictwa drogowego. Proponuję, aby zadbał Pan o zmianę prawa, które zezwala na wykonywanie prac projektowych lub robót budowlanych o niskiej jakości.

Z wyrazami należnego szacunku


Z dniem 1 maja 2004 r. polski rynek zamówień publicznych stał się częścią wspólnego rynku europejskiego. Przepisy krajów UE porządkują funkcjonowanie ich rynków w taki sposób, aby krajowe akty prawne odnoszące się do zamówień publicznych nie kolidowały z prawem wspólnotowym, odpowiednimi dyrektywami Parlamentu Europejskiego i Rady Europy.

Głównym problemem dotyczącym zamówień publicznych we wszystkich krajach unijnych jest nienormalnie niska cena oferty w stosunku do świadczenia. Na przykład we Włoszech, gdy liczba ofert jest większa niż 5, na instytucję zamawiającą nałożono obowiązek automatycznego, zgodnie z kryterium matematycznym, wykluczania ofert uznanych za nienormalnie niskie. Są to rozwiązania, które skutecznie zabezpieczają instytucję zamawiającą przed koniecznością wyboru oferty najtańszej.