01.11.2010
Sukcesy i porażki branży drogowej komentuje Paweł Ludwig, dyrektor ds. Marketingu, PR, Komunikacji i Administracji Mota-Engil Central Europe S.A.
W istocie trzeba się dobrze zastanowić, jeśli się chce mówić o sukcesach. Może można by do nich zaliczyć to, że wreszcie zaczęło się coś dziać w związku z hucznie ogłaszanym przed laty programem, że ruszyły przetargi na duże roboty i ich realizacje, że już nie tylko się mówi o rozpoczęciu procesu modernizacji linii kolejowych, że ktoś w końcu próbuje zmienić na lepsze nasze prawo, że…
Trudno mi jednoznacznie wskazać coś, co jest ewidentnym sukcesem. Może łatwiej byłoby podać konkretne przykłady, gdyby nie pojawiające się informacje o problemach z finansowaniem. To z kolei jest największą porażką. Cały rok, a może i dłużej byliśmy zapewniani o wspaniałych perspektywach rysujących się przed polskim drogownictwem, o jego pełnym finansowaniu i nagle w ostatnich tygodniach słyszymy o pojawieniu się problemów i to takich, że najwyższe instancje w państwie będą podejmować ostateczne decyzje co do konkretnych zadań inwestycyjnych. Coś tu jest nie tak.
Co należy zmienić? Stańmy się w końcu realistami. Zacznijmy patrzeć na nasz kraj poprzez pryzmat gospodarki, a nie kolejnych wyborów czy haseł politycznych. Dbajmy o interes Polski w każdym aspekcie swojej działalności. Zacznijmy myśleć perspektywicznie i działajmy planowo, zamiast gasić pożary. Podejmując decyzję, zważajmy na skutki, jakie przyniesie ona w dalszej perspektywie, oraz na to, czy czegoś nie pominęliśmy. Wyciągajmy wnioski z błędów i nie popełniajmy ich więcej – taka nauka jest najdroższa. Słuchajmy innych i nie upatrujmy w każdym wroga. Zacznijmy działać racjonalnie.
Choć przypomina to koncert życzeń, szczerze wierzę, że wiele z tych życzeń ma szansę stać się rzeczywistością i właśnie tego Wszystkim Nam w nadchodzącym 2011 roku życzę.