Z dr. inż. Tomaszem Rudnickim, zastępcą Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad, rozmawia Anna Krawczyk
Infrastruktura: Ostatnio zwycięzcami przetargów okazały się firmy oferujące cenę stanowiącą średnio 60% kosztorysu inwestorskiego. Jak to możliwe? Tomasz Rudnicki: O takim rozwoju wydarzeń zdecydowało kilka czynników. Przygotowując kosztorysy inwestorskie do przetargów na pierwsze półrocze tego roku, opieraliśmy się na cenach zeszłorocznych. Tymczasem, jeśli chodzi o wysokość cen robocizny i materiałów budowlanych, rok 2008 był rokiem rekordowym. Brakowało liberalizacji rynku.
Do tej pory w przetargach na 50- czy 60-kilometrowy odcinek autostrady lub drogi ekspresowej mieliśmy maksymalnie 5 ofert. Wynikało to z faktu, że takich firm, które były w stanie sprostać wysokim wymaganiom przetargowym, było niewiele i były to głównie zachodnie koncerny. Po konsultacjach z Ogólnopolską Izbą Gospodarczą Drogownictwa zdecydowaliśmy się dokonać podziału inwestycji na mniejsze, 20-kilometrowe odcinki. Kolejnym krokiem było obniżenie wymagań wobec oferentów, w tym także finansowych, jednak w takim zakresie, aby nadal było to bezpieczne dla inwestora.
Na rynku działa wiele firm, które brały udział w realizacji kontraktów jako podwykonawcy. Wymogiem stawianym do tej pory przez
GDDKiA było posiadanie doświadczenia w samodzielnym zrealizowaniu inwestycji. Po skorygowaniu wymogów możemy uznać także doświadczenia w podwykonawstwie. Moim zdaniem jest to niezwykle istotna zmiana. W końcu firmy te mogą samodzielnie lub jako konsorcja startować w przetargach. W rezultacie liczba firm, które mogą stawać do przetargów, wzrosła i zamiast 15-20 jest ich obecnie 200.
W tej chwili jesteśmy największym inwestorem na rynku: 50 przetargów znajduje się w fazie rozstrzygania, a kolejne 20 zamierzamy ogłosić. Mówimy tu o kwotach rzędu 30 mld zł, i nie są one wirtualne, tyle mamy w obrocie.
Kolejnym pomysłem, jaki realizujemy, jest program odnów i remontów nawierzchni. Rozpisaliśmy 200 przetargów o wartości ponad 2 mld zł, dotyczących naprawy nawierzchni (łącznie ok. 1000 km), budowy przejść dla pieszych, chodników, wysepek, oświetlenia, barier energochłonnych. Wartość każdego z kontraktów kształtowała się w granicach od 5 do 10 mln zł. Ich przedmiotem są co prawda mniejsze odcinki, o długości 5-10 km, jednak zaspokajają one potrzeby rynku mniejszych wykonawców.
- Czy dysponujecie Państwo wynikami analiz rynku, które by potwierdzały, że mniejsze firmy rzeczywiście biorą udział w przetargach? - Cały czas analizujemy rynek. Oczywiście w przetargach nadal startują duże konsorcja, ale coraz częściej pojawiają się także mniejsze firmy. Jest to szczególnie widoczne w przypadku mniejszych kontraktów. Tutaj udział mniejszych firm sięga nawet 70%. Zdajemy sobie sprawę, że dzięki tym kontraktom wielu wykonawcom uda się przetrwać trudny okres.
Z naszej analizy rynku, dokonanej na przełomie lipca i sierpnia, wynika, że pojawiające się duże obniżki cen w kontraktach, czasami sięgające ponad 40%, spowodowane są obniżką cen materiałów budowlanych. Według naszych danych potaniały one o 20%.