Menu

Logowanie

rejestracja
01.02.2011

Krzysztof Bulwan, komendant Straży Gminnej w Człuchowie

Po raz pierwszy korzystaliśmy z urządzeń do pomiaru prędkości w 2004 r. Były to urządzenia mobilne, potocznie zwane przez kierowców śmietniczkami.


W zeszłym roku Urząd Gminy zdecydował o konieczności prowadzenia całodobowego monitoringu, w związku z czym zostały ustawione maszty. W tym roku, zgodnie z założeniami nowej ustawy, zamontowane zostaną w nich fotoradary. Aktualnie na terenie gminy znajduje się 5 urządzeń (włącznie z tymi nowymi) służących do pomiaru prędkości.

Stałe urządzenia zostały zamontowane w dwóch miejscowościach w okolicach szkół. W trzeciej miejscowości ustawiliśmy je w okolicy bardzo niebezpiecznego skrzyżowania - tuż koło pasa drogi stoją tam budynki, które zasłaniają widoczność.

W sprawie lokalizacji konsultowaliśmy się z człuchowską powiatową Komendą Policji, a nasz wybór został zatwierdzony przez Komendę Wojewódzką Policji w Gdańsku. Przeprowadziliśmy także analizę kolizji i wypadków, do jakich doszło w okolicach miejsc, gdzie ustawiliśmy urządzenia. Wzięliśmy też pod uwagę sugestie mieszkańców.

Wprawdzie nie prowadzimy statystyk, jednak bezpieczeństwo na naszych drogach się poprawiło. W 2004 r. w ciągu 6 godzin pracy strażnicy odnotowywali 700 wykroczeń. Urządzenia do pomiaru prędkości ustawialiśmy wówczas tak, by rejestrowały przejazd z prędkością o 30 km większą od dopuszczalnej, czyli 80 km/h. Przez 6 lat stopniowo przyzwyczajaliśmy kierowców do zmniejszania tej granicznej prędkości. Obecnie urządzenia wychwytują przekraczanie dozwolonej prędkości o 11 km/h. Dziennie nasze 3 urządzenia rejestrują do 200 wykroczeń. Średnia prędkość jazdy na terenie gminy spadła więc do 72 km/h.

Uczestniczyłem w pracach sejmowych nad nowelizacją ustawy Prawo o ruchu drogowym. W mojej opinii nie wszystkie postanowienia są słuszne.

Zgodnie z ustawą do kontrolowania prędkości uprawniona jest wyłącznie policja, Inspekcja Transportu Drogowego, straż miejska i gminna. W sytuacji gdy do pomiaru prędkości jazdy wykorzystywane są urządzenia mobilne, tylko strażnicy gminni i miejscy zobowiązani są do oznakowania miejsca pomiaru. Moim zdaniem mamy tu do czynienia z naruszeniem konstytucyjnej równości podmiotów wobec prawa. Ta sama czynność będzie wykonywana przez różne podmioty z różnymi obostrzeniami.

Pamiętajmy jednak, że ponad 60% pracujących w Polsce radarów należy do samorządów gminnych i miejskich i to straż miejska przyczyniła się do zmniejszenia prędkości jazdy w małych miejscowościach.

Wątpliwości budzi także sama potrzeba oznakowania miejsca pomiaru prędkości. W żadnym europejskim kraju nie wymaga się czegoś podobnego. Wręcz przeciwnie, w niemieckiej policji ogłoszono konkurs na najlepiej zamaskowany fotoradar.

Zgodnie z zapisami ustawy w każdym maszcie musi znajdować się urządzenie rejestrujące. Moim zdaniem jest to błędne założenie i praktycznie niewykonalne. Weźmy pod uwagę, że tego typu urządzenia dostosowane są do pracy w temperaturze do -30°C. Tymczasem już w temperaturze -25°C ich działanie może zostać zakłócone. Aby takie urządzenie ochronić, należałoby je z masztu wymontować. Ustawa tymczasem tego zabrania.

Same maszty nikomu nie powinny przeszkadzać i moim zdaniem powinny pozostać.

Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedno kuriozum. Jesteśmy chyba jedynym krajem zezwalającym na łamanie przepisów i nazywającym to błędem kierowcy. Dozwolona prędkość w obszarze zabudowanym to 50 km/h. Dopuszczając 5 km/h jako błąd urządzeń pomiarowych i kolejne 5 km/h jako błąd kierowcy, zezwalamy de facto na zwiększenie prędkości do 60 km/h. Mam nadzieję, że ustawodawca zdaje sobie sprawę, że kierowcy natychmiast skorzystają z tej możliwości.

Bardzo pozytywnie oceniam natomiast wydłużenie okresu postępowania mandatowego do 180 dni. Wbrew pozorom będzie to służyło interesom kierowców.