01.06.2009
Jeździć zgodnie z przepisami
Z Robertem Chrzanowskim, członkiem zarządu Zakładu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ZABERD rozmawia Joanna Nikolska
Infrastruktura: Państwa firma zajmuje się poziomym oznakowaniem dróg od 18 lat, proszę powiedzieć, jak w tym czasie zmieniły się oczekiwania inwestorów?
Robert Chrzanowski: Rzeczywiście oznakowanie poziome jest produktem koronnym firmy, z którego najbardziej słynie Grupa Zaberd, ale chciałbym zaznaczyć, że oferujemy także usługi elektryczne realizowane w pasie drogowym, oznakowanie pionowe i bariery energochłonne własnej produkcji oraz budowę ekranów akustycznych. Wszystkie te produkty mają wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego, czym nasza firma się zajmuje.
Wracając jednak do oznakowania poziomego. 18 lat temu, gdy zaczynaliśmy stawiać pierwsze kroki, oznakowanie poziome było aplikowane ręcznie. Można sobie wyobrazić, że taka praca przy pomocy pędzli czy wałków była bardzo żmudna, powolna a przy tym słabej jakości. Nie było także możliwości na świeżo pomalowane pasy aplikowania elementów odblaskowych, mikrokulek szklanych, chyba że ręcznie.
Bardzo szybko wykonawcy poprzez kontakt z rynkiem zachodnim zaczęli proponować lepsze, bardziej trwałe produkty. Zmienił się także sposób aplikacji. Pojawienie się specjalistycznych urządzeń pozwoliło zwiększyć wydajność i jakość usług, zmieniły się także wymagania zamawiającego. Do inwestorów także trafiały bowiem nowinki technologiczne.
- Jakie wymagania pojawiły się wobec oznakowania poziomego?
- Wprowadzenie elementów odblaskowych spowodowało, że znakowanie jest bardziej widoczne. Zamawiający oczekuje więc dobrej widzialności w ciągu dnia, w nocy oraz wtedy gdy oznakowanie jest mokre.
- Jesteśmy przed kolejnym sezonem letnim. Na polskich drogach ginie rocznie ponad 5 tys. osób. Czy poziome oznakowanie dróg podnosi bezpieczeństwo?
- Niezaprzeczalnym faktem są przytoczone statystyki. Jeśli chodzi o kwestie oznakowania poziomego są dwie szkoły. Niektórzy twierdzą, że wypadki są wynikiem słabego oznakowania poziomego, inni wręcz przeciwnie, że zbyt dobrego. Uzyskanie lepszej widzialności na drogach powoduje, że kierowcy jeżdżą z dużą swobodą. Pozwalają więc sobie na przekraczanie prędkości i różne niebezpieczne zachowania. Nasze 18-letnie doświadczenie wskazuje jednak, że oznakowanie poziome wpływa na bezpieczeństwo jazdy. Wystarczy zaobserwować co dzieje się na drogach nieoznakowanych, szczególnie na trenach pozamiejskich. Oznakowanie dróg podnosi komfort psychiczny kierowcy i zwiększa poczucie bezpieczeństwa poprzez ciągłe przekazywanie informacji z jezdni. Wie on, że zbliża się do miejsca niebezpiecznego, łuku albo wzniesienia, że może przekroczyć jednostronnie linię lub że nie powinien zatrzymywać się w danym miejscu. A co najważniejsze zwiększa bezpieczeństwo w trudnych warunkach atmosferycznych, takich jak deszcz czy mgła. Gdy ktoś choć raz jechał we mgle, wie, jak pomocne jest oznakowanie poziome.
- Jakie są kardynalne błędy w kwestii oznakowania nawierzchni?
- Niestety ciągle powielane są błędy sprzed kilkunastu lat. Dotyczą one najczęściej długości linii, szczególnie na łukach i przy miejscach niebezpiecznych. Przy łukach pionowych nie uwzględnia się, że kierowca może nie widzieć nadjeżdżającego z przeciwka pojazdu i dokona manewru wyprzedzania, co może zakończyć się tragicznie. Zdarza się, że pomylone jest oznakowanie linii przerywanej z ciągłą. Tam, gdzie powinna być ciągła, jest przerywana i na odwrót. Nagminnie stosuje się linie przerywane na poboczach, w miejscach gdzie pojazdy nie powinny się zatrzymywać.