Dnia 31 grudnia 2010 r. weszła w życie nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym. O jej założeniach mówi Jan Tomaka, członek sejmowej Komisji Infrastruktury, w rozmowie z Anną Krawczyk.
Infrastruktura: - Jakie zasadnicze zmiany wprowadza ustawa? Jan Tomaka: - Pierwsze podejście do ustawy zwanej potocznie radarową miało miejsce w 2009 r. Wówczas pan prezydent skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że w czterech miejscach jest ona niezgodna z ustawą zasadniczą. Posłowie bardzo szybko wystąpili z powtórną inicjatywą zawierającą już poprawki.
W tej chwili ustawa weszła w życie, lecz nie wszystkie jej postanowienia już obowiązują. Resort infrastruktury przygotowuje odpowiednie rozporządzenia. Głównym novum będzie powstanie Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym.
Które z ustawowych postanowień będą realizowane od razu? W ustawie budżetowej muszą zostać zapewnione środki na nowe etaty dla Inspekcji Transportu Drogowego, która odpowiada za stworzenie centrum. Na początku lutego powinno być wiadomo, jaka to będzie kwota. Początkowo zakładaliśmy powstanie 300 nowych miejsc pracy. Myślę, że na ten rok wystarczy 100.
W ramach centrum powstanie 10 oddziałów terenowych. W pierwszej kolejności przejmą one od policji istniejące urządzenia, zweryfikują ich stan i lokalizację.
Ustawa jasno określa kryteria ustawiania tego typu urządzeń. Jeśli się okaże, że stoją one w miejscach nieprawidłowych, trzeba je będzie zdemontować.
Czym się kierowano, nowelizując ustawę? Aktualna wersja nie jest tak restrykcyjna jak jej pierwszy projekt. Główna idea, a mianowicie poprawa bezpieczeństwa na drogach poprzez redukcję prędkości, została jednak zachowana. Celem jest zmniejszenie liczby ofiar śmiertelnych na naszych drogach.
Podobne systemy funkcjonują już na świecie i w krajach europejskich. Podam przykład Francji, gdzie w 2001 r. odnotowano 8000 ofiar śmiertelnych na drogach. Po dwóch latach od uruchomienia systemu liczba ta zmniejszyła się o 40%. We Francji 80% kierowców jest przeświadczonych o nieuchronności kary, u nas tylko 20%. To się musi zmienić!
Czy właśnie dlatego z naszych dróg mają zniknąć urządzenia nierejestrujące przekroczenia prędkości? Tego rodzaju urządzenia z założenia mają pracować non stop. Teraz ich stan jest różny. Otrzymaliśmy 50 mln € ze środków unijnych na zakup nowych urządzeń. Muszą one być najnowocześniejsze.
W przyszłości zapis ze skrzynek będzie odczytywany raz na dobę, po czym będzie przekazywany do oddziału i centrali. Tam materiał będzie opracowywany i uruchamiana będzie procedura windykacyjna.
W pierwszej wersji nowelizacji był zapis tylko o nakładaniu kar pieniężnych, teraz kierowcy będą otrzymywać także punkty karne. Podobnie rzecz się ma w przypadku procedury ściągalności. W pierwszym zapisie miała być uruchamiana w trybie administracyjnym, w drugim, obowiązującym, będzie
wszczynana przez sądy. Czy to będzie lepsze, czas pokaże.
Czy wszystkie urządzenia przejmie ITD? Część z nich nadal pozostanie w rękach samorządów. Jednak ustawa zobowiązuje je, aby pochodzące z mandatów środki były przeznaczane na poprawę bezpieczeństwa bądź renowację dróg.
Żałuję, że zniknął zapis z pierwotnej wersji ustawy, mówiący, że wszystkimi urządzeniami będzie zarządzać ITD. Może zostanie on przywrócony w nowelizacji.
Kiedy można się spodziewać pierwszych efektów? Mam nadzieję, że już po roku funkcjonowania ustawy i centrum liczba ofiar śmiertelnych znacznie zmaleje. Na razie zmobilizujmy siły, aby centrum jak najszybciej zaczęło działać.
Na pewno będą potrzebne nowelizacje i usprawnienia. Trzeba będzie na bieżąco obserwować, które rozwiązania się sprawdzają, a które nie. Na dobre system ruszy 1 lipca br. Do tego czasu muszą zostać przeszkoleni ludzie.
Nowością jest to, że funkcjonariusze ITD poza zwracaniem uwagi na przekraczanie prędkości mogą reagować na inne dziwne zachowania kierowców, mogą ich zatrzymywać i wzywać policję.
Poza tym będzie dokonywany pomiar prędkości przy wykorzystaniu bramek wjazdowych i wyjazdowych na danych odcinkach dróg.
Dziękuję za rozmowę.