Pojazdy takie mają wiele zalet. Silnik elektryczny jest łatwo sterowalny, ponieważ posiada wysoką efektywność konwersji energii na ruch. Jest też o wiele prostszy w budowie i tańszy w eksploatacji niż silnik spalinowy. Jest cichy i zeroemisyjny. Pojazd może odzyskiwać prąd w czasie hamowania, co zwiększa jego wydajność. Samochody elektryczne są również bardziej bezpieczne - ryzyko wybuchu w momencie wypadku jest mniejsze.
Wyobraźmy sobie, że po skończonym dniu pracy wracamy do domu w ciszy samochodowej kabiny, bez potrzeby tankowania po drodze, oszczędzając nasz cenny czas. Odstawiamy samochód na parking i podłączamy go do gniazdka elektrycznego, niczym telefon komórkowy, którego baterię chcemy doładować. Rano wyjmujemy wtyczkę z gniazda i... ruszamy w drogę.
Współpraca instytucji z branży motoryzacyjnej na rzecz rozwoju pojazdów elektrycznych jest szczególnie ważna, gdyż wiele rozwiązań wymaga jeszcze udoskonalenia. Potrzebne są badania, które znalazłyby sposób na skrócenie długotrwałego procesu ładowania akumulatorów, pomogłyby w wynalezieniu rodzajów baterii najbardziej wydajnych, tak żeby ilość zgromadzonej energii wystarczyła na dłuższy niż obecnie czas użytkowania pojazdu. Istnieje jeszcze problem dostosowania sieci elektroenergetycznej do zwiększonego, masowego poboru energii, czyli stworzenia punktów wymiany i ładowania. Produkcja jednostkowego pojazdu wiąże się z wysokimi kosztami. Aby je zmniejszyć, zainteresowanie elektryfikacją pojazdów musi być większe. Będzie to również sprzyjać poszukiwaniom innowacyjnych rozwiązań technologicznych.
Może się wydawać, że problemów do rozwiązania w najbliższej przyszłości jest zbyt wiele. Spójrzmy na to jednak z innej strony. Rozwój ekologicznych środków transportu jest korzystny nie tylko dla środowiska. Polska ma duży potencjał w produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Otwierają się nowe możliwości dla rolników, dla małych i średnich przedsiębiorstw. Szersze widoki na przyszłość ma branża motoryzacyjna. Mogą powstać firmy zajmujące się przerabianiem tradycyjnych pojazdów na elektryczne.
- Obecnie przygotowujemy program rozwoju ekologicznych środków transportu, który chcemy przedstawić w Ministerstwie Gospodarki - mówi Zbigniew Turek. - Napęd elektryczny to tylko jedno z możliwych, przyjaznych dla środowiska rozwiązań. Chłonność rynku, jeśli idzie o pojazdy elektryczne, szacuje się na poziomie 20%. Inne możliwości to np. wykorzystanie do napędu pojazdów sprężonego powietrza, napędy hybrydowe, samochody na gaz czy wodór. Inwestorzy powinni wykorzystać atrakcyjne, pojawiające się przed nimi perspektywy.
Zbigniew Turek zwraca uwagę na pozytywny skutek kryzysu ekonomicznego, jakim jest fakt, że przedstawiciele branży motoryzacyjnej usiedli razem do stołu i rozmawiają o tym, jak wzmocnić pozycję Europy na światowym rynku transportowym, by obronić się przed konkurencją z Chin i z Ameryki. - Trzeba działać w jednym kierunku. Paradoksalnie kryzys stymuluje wzrost gospodarczy oraz międzynarodową współpracę we wszystkich obszarach badań i rozwoju technologicznego.