Środowiska naukowe i wykonawcy inwestycji apelują o rozsądną gospodarkę materiałami budowlanymi, o stosowanie technologii pozwalających na wykorzystanie odpadów. Niestety z odzewem na te apele bywa różnie. Technologią, która umożliwia wykorzystanie istniejących nawierzchni do konstruowania nowych podbudów, są tzw. asfalty spienione. Chociaż w wielu krajach rozwiązanie to jest stosowane na szeroką skalę, w Polsce budzi ono niewielkie zainteresowanie. O jego zaletach rozmawiamy z Januszem Dróżdżem, dyrektorem Przedsiębior stwa Budowy Dróg i Mostów z Mińska Mazowieckiego.
Infrastruktura: Czemu warto stosować technologię asfaltów spienionych?
Janusz Dróżdż: Zanim odpowiem na Pani pytanie, chciałbym powrócić na moment do początków funkcjonowania firmy. W 1994 r. Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów z Mińska Mazowieckiego jako jedno z pierwszych w tej branży zostało sprywatyzowane. W niedługim czasie Ministerstwo Skarbu Państwa ogłosiło prywatyzację pobliskich firm. Wkrótce staliśmy się właścicielem przedsiębiorstw sąsiadujących z nami (Garwolin, Ostrów Mazowiecka). Dziś nasza grupa kapitałowa skupia 20 przedsiębiorstw wykonawczych. Początkowo wykonywaliśmy głównie nakładki bitumiczne, obecnie z uwagi na zwiększenie natężenia ruchu na drogach oraz wymóg dostosowywania nawierzchni do obciążeń 115 kN/oś częściej przeprowadzamy kapitalne remonty nawierzchni.
Jak cała branża wykonawców drogowych borykamy się z brakiem materiałów budowlanych. Na świecie dominuje trend, żeby maksymalnie przetwarzać materiały raz już użyte. Idąc więc z duchem czasu, wystąpiliśmy o środki z Funduszu Spójności na zakup maszyny do recyklingu nawierzchni bitumicznych, dzięki której możliwe będzie upowszechnienie technologii asfaltów spienionych.
Rzecz sprowadza się do wykorzystania istniejących nawierzchni i podbudów bitumicznych do konstruowania nowych podbudów podatnych, czyli odpornych na trwałe odkształcenia. Rozwiązanie to pozwala zaoszczędzić materiały budowlane, a w ostatecznym rozrachunku obniżyć koszty wykonania nawierzchni.
Niestety jako wykonawcy mamy zbyt małą swobodę wyboru technologii robót. W większości przypadków są one narzucane przez inwestora. Wprowadzanie zmian jest trudne, ale nie niemożliwe. Zamierzamy upowszechniać technologię asfaltów spienionych i starać się przekonać do niej zleceniodawców.
– Czy dlatego, że jest przyjazna środowisku?
– Tak, ale taka też jest polityka naszej grupy kapitałowej. Jako pierwsze przedsiębiorstwo robót drogowych wpisane do wojewódzkiego rejestru krajowego systemu ekozarządzania i audytu EMAS jesteśmy do tego zobowiązani. Obliguje nas też posiadany certyfikat ISO 14001.
Nie możemy sobie pozwolić na żadną przypadkowość, także w produkcji mieszanek mineralno-asfaltowych. W zeszłym roku samo tylko PBDiM wyprodukowało ich 430 tys. ton, a cała grupa kapitałowa ponad 1 mln ton. Nad ich jakością czuwa akredytowane laboratorium, które po rozbudowie zyskało większe kompetencje. Na jakość mieszanek mają wpływ także produkujące je maszyny. Posiadamy 20 bardzo nowoczesnych wytwórni mas bitumicznych, w których emisja pyłów do środowiska jest ograniczona.
– Czyli znowu ekologia?
– Nie tylko. W tej chwili realizuje się zlecenia na terenie całego kraju, a zatem maszyny powinny być mobilne. Firmy, które myślą perspektywicznie, będą musiały takie maszyny zakupić. Liczy się także wydajność, bo o wyborze firmy decyduje także czas realizacji zamówienia. Szczególnie widoczne jest to np. przy remontach nawierzchni na szlakach wylotowych z dużych miast.
Coraz powszechniejszym zjawiskiem są weekendowe remonty. Zamawiający przekazuje ulicę o 22.00 w piątek i do poniedziałku do 5.00 rano trzeba rozebrać i odbudować całą nawierzchnię. Wymaga to zaangażowania środków i ludzi. Trzeba się dobrze przygotować organizacyjnie, logistycznie i materiałowo. Nie można sobie pozwolić na zastój w wyniku awarii maszyny. Trzeba być niezawodnym i mimo szybkiego tempa utrzymać jakość. Z naszych doświadczeń jednak wynika, że jest to osiągalne.
– Dziękuję za rozmowę.