Menu

Logowanie

rejestracja
01.02.2011

Czy będzie bezpiecznej?

Nowelizację ustawy Prawo o ruchu drogowym komentuje Andrzej Grzegorczyk, doradca dyrektora Instytutu Transportu Samochodowego, menedżer projektu firmy Saferoad CEE


Na tę ustawę od dawna czekali wszyscy, którym leży na sercu bezpieczeństwo ruchu drogowego. Wprawdzie w nieco innym kształcie, ale już 2 lata temu trafiła ona do sejmu. Wtedy jednak pan prezydent jej nie podpisał z powodu uchybień formalnoprawnych.

Biorąc pod uwagę zarówno liczbę wypadków w Polsce, jak i liczbę ofiar śmiertelnych, pierwszym wskazywanym czynnikiem sprawczym jest nadmierna prędkość. Ponad 30% wypadków ma związek z łamaniem przez kierowców przepisów dotyczących prędkości jazdy. Potrzebujemy prawa, które uwzględni ten fakt i wskaże sposoby zapobiegania niepożądanym zachowaniom. W mojej opinii jedynie konsekwentne prowadzenie kontroli oraz nakładanie i egzekwowanie sankcji za popełnianie wykroczeń może zmienić sytuację na naszych drogach.

Krajem, który świetnie sobie poradził z okiełznaniem niesfornych kierowców, jest Francja. Jeszcze w 2001 r. liczba ofiar śmiertelnych była tam wyższa niż u nas. W ciągu niespełna 3 lat liczba zabitych w wypadkach drogowych zmalała o ponad 48%. Francuzi wielokrotnie przedstawiali swój pomysł na zwiększenie bezpieczeństwa na drogach w Komisji Europejskiej. Wysocy urzędnicy zajmujący się tematyką brd wiele dyskutowali o konieczności nasilenia działań na rzecz poprawy sytuacji na drogach. Rezultatem podjętych działań było zmniejszenie liczby ofiar w latach 2001-2010 o 50%. Wyniki takie osiągnięto na Litwie, Łotwie, we Włoszech i w Portugalii.

Założenia przyjętego przez rząd 8 maja 2001 r. programu GAMBIT na lata 2001-2010 były podobne do europejskich. Rzeczywiście od 2004 r. możemy mówić o poprawie bezpieczeństwa na naszych drogach. W roku 2009 zmniejszyła się liczba zabitych o 17%. Podobny wynik zanotowano wstępnie w 2010 roku. Jeżeli z należytą starannością wdrożymy przepisy nowej ustawy, to uzyskamy zamierzony wynik, czyli zmniejszymy liczbę zabitych o 50% również w Polsce.

Co należy zrobić, aby efekty były szybko widoczne? Przede wszystkim musimy zdać sobie sprawę z rozmiarów skutków społecznych wypadków drogowych. Trzeba wpływać na mentalność kierowców, budować ich świadomość i nie dopuszczać do powstawania absurdów. Polski kierowca musi mieć poczucie nieuchronności kary. Właśnie m.in. w tym celu utworzone zostanie w oparciu o model francuski Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Będzie ono współdziałało ze wszystkimi podmiotami (policją, strażą miejską i gminną), które mogą nakładać mandaty za zarejestrowane za pomocą automatycznych urządzeń (wideo-
rejestratorów) popełnione wykroczenia.

Nawiasem mówiąc, niektóre miasta, gminy i powiaty zrobiły sobie z egzekucji mandatów dochodowy interes. Wynika to z faktu, że wiele urządzeń rejestrujących eksploatowanych jest przez podmioty prywatne w porozumieniu ze strażą miejską lub gminą.

Wprowadzanie nowych regulacji napotykało opór na najwyższych szczeblach administracji, od sejmu po wymiar sprawiedliwości. W wypadku ujawnienia faktu popełnienia wykroczenia niektórych ludzi chronił immunitet. Cóż, kto ma władzę, nie chce podlegać sankcjom. Mam w pamięci liczne przypadki nieegzekwowania nałożonych kar, wiem też np. o niewysyłaniu mandatów do ukaranych nimi kierowców.

Niektóre z poważnych wykroczeń, które mogą skutkować wypadkami, często z ofiarami śmiertelnymi, są zupełnie niedostrzegane przez stróżów porządku. Zaliczyłbym do nich wjazd na przejście dla pieszych lub na skrzyżowanie przy czerwonym świetle. W większości krajów europejskich takie zachowanie traktuje się z dużą surowością. U nas rzadko spotykałem się z karaniem za takie wykroczenia. Praca policji drogowej kojarzy się głównie z wyłapywaniem jadących z promilami we krwi lub przekraczających prędkość. Jednak to nie wystarczy, żeby osiągnąć poprawę sytuacji. Nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym ma wprowadzić poczucie nieuchronności kary.

Na zadawane podczas badań psychosocjologicznych pytanie o procentowy wskaźnik agresji na drogach w wielu krajach pada ta sama odpowiedź: kilkanaście procent. Istnieją jednak różnice w świadomości użytkowników dróg różnych krajów. W Niemczech ponad 70% kierowców uważa, że w razie popełnienia wykroczenia zostaną zarejestrowani i ukarani. W Polsce myśli tak 20% kierowców. Moim zdaniem problem tkwi w skuteczności egzekwowania kar.

Maksymalna przewidziana w kodeksie kara to 15 lat więzienia i odebranie prawa jazdy na całe życie. Wciąż jednak dominuje nakładanie kar z dolnej granicy. Znane są przypadki orzekania kar w zawieszeniu dla tych, którzy spowodowali wypadek ze skutkiem śmiertelnym, jadąc po pijanemu!!! Trudno to pojąć. Na karę więzienia za spowodowanie wypadku i jazdę w stanie nietrzeźwym skazanych jest więcej rowerzystów niż kierujących pojazdami mechanicznymi.

W ubiegłym roku policja zamontowała 170 rejestratorów prędkości jazdy. Mimo że doposażanie masztów w urządzenia rejestrujące jest kontynuowane, puste skrzynki mają zostać usunięte. Dla mnie ten nakaz jest dość zaskakujący. Dlaczego wzorem innych państw nie można tych pustych skrzynek zostawić? Na trasie Haga-port lotniczy Schipol na odcinku liczącym zaledwie kilkanaście kilometrów znajduje się około 20 wideorejestratorów. Żaden z kierowców nie wie, w której skrzynce znajduje się urządzenie rejestrujące. Wszyscy wiedzą natomiast, że na trasie obowiązuje ograniczenie prędkości i trzeba się do niego zastosować.

Kontrowersyjny jest także zapis dotyczący 10-kilometrowego marginesu tolerancji. Nowa ustawa de facto podwyższa prędkość jazdy o 10 km na wszystkich obszarach. W rezultacie mimo że na terenie zabudowanym wolno poruszać się z prędkością 50 km/h, kierowca jadący 60 km/h może nie zostać ukarany. Jakie mogą być tego skutki? Pieszy potrącony przez pojazd jadący z prędkością 50 km/h ma szansę przeżyć, zderzenia z pojazdem jadącym 60 km/h może nie przeżyć, natomiast przy prędkości 70 km/h nie ma żadnych szans na uratowanie życia. Tyle mówią na ten temat ekspertyzy. Jeśli liczbę wypadków z ofiarami śmiertelnymi określimy jako 100%, to wypadki, w których ofiarami są piesi, rowerzyści i motorowerzyści, stanowią ponad 40%. Nadal zbyt dużo wypadków zdarza się w obrębie przejść dla pieszych. Osobiście jestem za podniesieniem kar dla sprawców tych wypadków.

Przy okazji przestrzegam pieszych, że zimą droga hamowania samochodów na tej samej trasie jest znacznie dłuższa niż latem.