Waldemar Ostrowski,
wiceprezes ds. infrastruktury
ARCADIS Profil Sp. z o.o.Jeśli chodzi o działalność firm konsultingowych, które prowadzą w imieniu zamawiającego nadzory inwestorskie na inwestycjach drogowych, to jest tu wiele problemów.
Zacznijmy od rażąco niskich cen. Wiele firm obniża swoje ceny, by wygrać przetarg i zdobyć kontrakt. Kwoty wygrywające spadają poniżej 50% ceny zamawiającego. Wprawdzie Prawo zamówień publicznych (ustawa PZP) pozwala odrzucić ofertę z nierealnie niską ceną, ale nie podaje definicji tej ceny. Problem pojawia się dlatego, że cena stała się jedynym kryterium wyboru oferty (o ile nie ma w niej błędów formalnych), a to nie wystarczy. Może powinny być brane pod uwagę także jakość świadczonych usług i doświadczenie pracowników danej firmy. Ważnym elementem przetargu, świadczącym o umiejętnościach firmy, jest opracowana pisemnie metodologia, to znaczy sposób zarządzania kontraktem. Być może należałoby wrócić do punktacji ofert, np. 80% punktów za część techniczną, 20% - za finansową.
Podobny problem dotyczy wykonawców. Przetarg wygrywa ten, kto daje najniższą, niedoszacowaną cenę. A po przetargu zaczyna się szukanie błędów w dokumentacji i wprowadzanie poprawek, które podnoszą cenę kontraktową - takie praktyki nie powinny mieć miejsca. Wykonawca powinien dobrze przygotować ofertę, a po przetargu bezzwłocznie przejść do realizacji zamówienia.
Następna kwestia to czas rozpoczęcia nadzoru. Często, na skutek opóźnień w wyborze konsultanta, nadzór zaczyna się, kiedy trwają już roboty. To powoduje różne komplikacje. Przed przystąpieniem do przetargu na wykonanie robót powinien być już wybrany zespół nadzoru.
Mamy też problem odwrotny, rozszerzanie zakresu nadzoru inwestorskiego: wprowadzanie dodatkowych inspektorów, nie objętych zamówieniem pierwotnym, i przedłużanie czasu trwania kontraktu. Tu przydałoby się narzędzie do monitorowania postępu prac, które określałoby wpływ danej zmiany na czas realizacji. Choć ustawa PZP dopuszcza rozszerzanie zamówień, to brak kompetencji kierowników projektów utrudnia oczywiste decyzje finansowe.
Chciałbym też zwrócić uwagę, że wprowadzanie do Specyfikacji istotnych warunków zamówienia (SIWZ) zapisu mówiącego, iż płatność miesięczna dla nadzoru ma być uzależniona od uzyskanej przez wykonawcę sprzedaży robót, godzi w głoszoną przez międzynarodowe stowarzyszenie konsultantów FIDIC zasadę niezależności konsultantów.
Kolejna seria problemów dotyczy nieprawidłowości w wymaganiach zamawiającego. Oto kilka przykładów: Zamawiający nie powinien nalegać na rozpoczęcie robót przed złożeniem przez wykonawcę wszystkich dokumentów. Nie powinien zmuszać nadzoru do podpisywania na końcu roku płatności dla wykonawcy, jeśli wykonawca nie skończył robót. Nie może też wymagać od nadzoru, by kazał wykonawcy prowadzić zimą roboty, których w tym okresie robić nie można.
Chciałbym na koniec przypomnieć zalecenia Banku Światowego, które mogłyby część tych problemów rozwiązać:
Nadzory powinny być realizowane przez autora projektu. To pozwoli szybko niwelować niedoskonałości dokumentacji projektowej i skupić się na rozwiązywaniu problemów budowy.
Zamawiający powinien stworzyć listę sprawdzonych konsultantów i z nimi negocjować wartość kontraktu.
Nie ma potrzeby blokować kluczowego personelu na kontraktach, które fizycznie się zakończyły. Wysłanie inżyniera kontraktu na inny kontrakt nie zwalnia go przecież z obowiązków wynikających z tego, że trwa okres gwarancyjny poprzedniego kontraktu.
Należy wrócić do procedur FIDIC - firmy nadzorujące czy projektowe nie powinny być traktowane inaczej niż pozostali uczestniczy procesu inwestycyjnego.
Konieczna jest zmiana PZP.
Należy wprowadzić z powrotem funkcję rozjemcy. Ułatwia to rozwiązywanie spraw spornych.