O problemach na rynku oraz o nowych rozwiązaniach poprawiających bezpieczeństwo na drodze z Jackiem Pasikowskim z firmy PrOWERk, rozmawia Beata Kopeć
Infrastruktura: – Jak przedstawia się aktualna sytuacja na rynku urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego?Jacek Pasikowski: – Bieżący rok producenci mogą właściwie spisać na straty, a wszystko przez spore zamieszanie wywołane zmianami w przepisach.
Od 1 stycznia obowiązują zapisy Ustawy o wyrobach budowlanych, a w konsekwencji istnieje konieczność stosowania normy zharmonizowanej PN-EN 1317 w odniesieniu do np. barier ochronnych czy osłon energochłonnych.
W kwietniu weszły w życie cztery znowelizowane rozporządzenia ministra infrastruktury m.in. zmieniające rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drodze.
Wszystkie te zmiany powodują konieczność konstruowania i stosowania barier ochronnych certyfikowanych znakowanych znakiem B lub CE, zgodnych z normą PN-EN 1317.
Pełniący obowiązki Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad wydał nowe wytyczne co do stosowania barier ochronnych na drogach krajowych pozostających pod zarządem GDDKiA. Choć, moim zdaniem, w niektórych punktach ich wymagania są nieco zawyżone, jednak ważne jest to, że wytyczne są tak skonstruowane, iż możliwe będzie wprowadzanie nowych rozwiązań bez konieczności ciągłego zmieniania przepisów w przypadku pojawiających się z upływem czasu nowych konstrukcji czy technologii.
W mojej ocenie większość producentów wciąż nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji. Zamęt pogłębia, niestety konieczny okres przejściowy a co za tym idzie, pozwolenie na kończenie realizacji kontraktów według starych przepisów. Z drugiej strony inspektorzy żądają deklaracji zgodności, której przecież w takiej sytuacji nie można wystawić, bo nie ma odnośnika prawnego, którym do 31.12.2009 r. były Aprobaty Techniczne, ale z mocy prawa utraciły z tym dniem swoją ważność.
Ustawa o wyrobach budowlanych obowiązuje od 2004 r., więc jej obowiązywanie (po okresach przejściowych) od 1.01.2010 r., nie jest dla producentów całkowitym zaskoczeniem. Raczej dla administratorów dróg czy projektantów. Ale nawet gdyby okres przejściowy o rok czy dwa jeszcze przesunięto, to tylko czas zamętu zostałby przedłużony, gdyż zmiany przepisów czy też nowości napotykają w Polsce na pewien wynikający chyba z niewystarczającej informacji opór przy wprowadzaniu ich w życie.
Konsekwencją panującego obecnie na rynku chaosu mogą być problemy w przyszłości. Nadal bowiem wprowadza się do obrotu niecertyfikowane wyroby, a przecież od 1 stycznia br. powinny one posiadać znak B lub CE.
Jak Pana zdaniem można wybrnąć z tej sytuacji?Urządzeń, które od dawna zamontowane są na drogach i które są sprawne, nie powinno się usuwać tylko dlatego, że nastąpiła zmiana przepisów. Z drugiej strony skoro obowiązują już nowe zasady, powinno się unikać gdzie tylko to możliwe instalacji starych konstrukcji. Najlepszym rozwiązaniem jest systematyczna wymiana starych urządzeń brd na nowe (np. przy okazji remontu drogi).
Powinny też zostać opracowane i zatwierdzone jako obowiązujące dla realizowanych kontraktów tabele zamienników, które opisywałyby, jakie nowe normy spełniają stare urządzenia (przy uwzględnieniu m.in. gabarytu, poziomów powstrzymywania, szerokości pracującej), i tym samym ułatwiały zastępowanie starych konstrukcji nowymi.
W tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę na nierozwiązany problem serwisowania urządzeń zamontowanych do 31.12.2009 r. Niestety wypadki zdarzają się często, a ich pobocznym skutkiem są uszkodzenia bądź zniszczenia urządzeń brd. W jaki sposób dostarczać części zapasowe do starych konstrukcji?
Jeśli są to stare konstrukcje, od 1.01.2010 r. w większości już bez dokumentów dopuszczających do obrotu, czy to oznacza, że administratorzy dróg muszą je wszystkie wymienić na nowe?